czwartek, 24 sierpnia 2017

[1] Duże zmiany

  Hermiona Granger - jej nazwisko znali chyba wszyscy szanujący się czarodzieje. Hogwart - miejsce owiane tajemnicą i sławą, za sprawą Harrego Pottera i Voldemorta. Czy to nie absurd, że ten słynny Chłopiec-Który-Przeżył, nie wraca do swojego drugiego, a tak naprawdę przez wiele lat jedynego domu po skończonej wojnie?   Dziewczyny dość nietypowo przyjęły decyzje dwójki chłopaków z Golden Trio o nie ukończeniu szkoły. W końcu nie codziennie słyszy się takie niestandardowe wybory. Przecież nie po to walczyli i uciekali przed śmiercią, żeby w końcu nigdy już tam nie powrócić. Za pierwszym razem, był to totalny szok, który z czasem przerodził się w złość i smutek. Hermiona, jako mądra czarownica szanowała odmienne zdanie facetów, ale nie była w stanie wyobrazić sobie miejsca, do którego miała wrócić, bez swoich przyjaciół. Ba! - przyjaciela i chłopaka. Przez chwilę sama wahała się, czy także nie przyjąć propozycji pracy w Ministerstwie, ale za sprawą przyjaciółki odmówiła na rzecz ukończenia siódmego roku nauki.
-Hermi..No nie daj się prosić! - Ginevra patrzyła w oczy szatynki z miną zbitego psa. Stały na środku ulicy Pokątnej, teraz tłumnie odwiedzanej przez uczniów i ich rodziny. Hermiona, brutalnie ciągnięta w stronę sklepu z ubraniami, długo się opierała, by w końcu ulec swojej przyjaciółce. - Ale nie myśl, że Ciebie tak zostawimy! To chyba oczywiste, że przyszłyśmy tutaj kupować obydwie!

-Ale tylko kilka rzeczy - oświadczyła brązowooka wyraźnie zmęczona po całym dniu zakupów. Trzeba było przyznać, że posiadanie za towarzyszkę tą rudą zakupoholiczkę było bardzo trudne.

   Prawie trzy godziny później obydwie teleportowały się do ich wspólnego domu. Był to niewielki bliźniak. W prawej części posiadłości gościły dziewczęta, a w lewej chłopcy. Dom nie był dużych rozmiarów, gdyż po co marnować pieniądze na ogromną willę, skoro mieszkały tam tylko cztery osoby. To znaczy, przez następne kilka miesięcy będą tam żyli tylko faceci...

  -Już wróciłyśmy! - krzyknęła Hermiona Granger, by po chwili usłyszeć kroki na schodach i zauważyć swojego chłopaka. Oczekiwała, że ten pocałuje ją na jej widok, albo chociaż przytuli. Ale ta nie doczekała się, żadnych z tych rzeczy, a jedynie: "No nareszcie. Co tak długo?!"
   Zrezygnowana postanowiła wziąć długą, odprężającą kąpiel i zrelaksować się. Weszła do swojego pokoju i odłożywszy swoje dopiero co nabyte ubrania, pobiegła do łazienki odkręcić wodę.

*

   Następne dwa dni spędziła na pakowaniu się i porządkach w szafie. Nie mogła się już doczekać widoku Hogwartu, Wielkiej Sali, dormitorium, a także siedzenia na trybunach i kibicowaniu Gryffindorowi w Quidditcha, spędzania czasu w bibliotece, czy długich spacerów. Tylko tym razem, zapowiadało się, że te właśnie spacery będzie musiała odbywać samotnie. Wbrew pozorom, przyzwyczaiła się już do nich (jak wiadomo, Ronald miał zazwyczaj inne, ciekawsze zajęcia, niż spacer po błoniach), więc niespecjalnie przeszkadzała jej ta myśl. Jedyną wątpliwością związaną z tamtym miejscem były imprezy. Nie raz bywała na takich dyskotekach, ale zawsze w towarzystwie chłopaków, dzięki czemu czuła się bezpiecznie. A teraz i to miało się zmienić...

*

   Spakowane i wyszykowane, Hermiona i Ginny weszły na peron 9 i 3/4 w towarzystwie swoich chłopaków:
- Nie do wiary, że to ostatni raz, kiedy stoimy na tutaj, jako uczennice - westchnęła z nostalgią Mionka.

- Za to nie będzie to na pewno nasz ostatni raz! Uspokój się, Hermi, wszystko będzie dobrze - pocieszała swoją przyjaciółkę Ruda.

- W razie kłopotów przyślijcie jak najszybciej sowę. Dacie sobie radę i nie zapominajcie o nas - Harry po tych słowach przytulił Ginevrę od tyłu, okręcił ją w swoją stronę i pocałował. Tworzyli taką ładną parę. Szatynka spojrzała w stronę Rona, a ten przygarnął ją swoim ramieniem i dał buziaka w policzek.

- Uważaj Wieprzlej, bo się obślinisz! - rzucił przechodzący obok Dracon Malfoy. Rudowłosy chłopak rzucił się w stronę arystokraty, ale Hermiona przytrzymała go, mówiąc, że nie warto - Żeby własna dziewczyna musiała ratować sytuację... To szok w tych czasach. A podobno kobiety lecą na bardziej męskich facetów - prychnął blondyn i tym razem dziewczyna odwróciła się w stronę wysokiego Smoka i spiorunowała go wzrokiem.

- Dziękuje Ci Malfoy za tą jakże pomocną uwagę, ale z łaski swojej, przymknij się, proszę - powiedziała Granger z nieznanym sobie spokojem.

- Skoro na tym Ci tak bardzo zależy, Granger - rzekł Draco bez emocji i odszedł. "Jak to możliwe, że Malfoy ustąpił i nie zaczął kłótni!?" - w głowie dziewczyny na raz zaczęły się kłębić tysiące myśli. Szybko jednak odgoniła je i usłyszawszy przeciągły gwizdek, wsiadła z Rudą do Expres Hogwart, machając do pozostałej dwójki na peronie.

*****

I oto jest pierwszy rozdział! Nie wyszedł najlepiej, ale nie było tutaj dużo akcji, więc też nie mogłam się zbytnio rozpisać... Mam nadzieję, że spodobał Wam się wstęp do dalszych rozdziałów. Postaram się wrzucać rozdziały jak najszybciej.
Onix Alex <3

Napisz komentarz, będę wdzięczna...

piątek, 18 sierpnia 2017

[0] Prolog

    Siedziała w kawiarni sama. Patrzyła z roztargnieniem na mokrą od deszczu ulicę i biegających po niej ludzi pragnących pozostać choć odrobinę suchym. Minuta po minucie, kropla za kroplą. Sączyła swoje piwo kremowe, nie rejestrując upływu czasu. Można by pomyśleć, że próbuje zrozumieć sens swojego życia, ale jej głowę zaprzątały zupełnie inne myśli. Kilka dni - dla jednych to mało, dla innych dużo. I jak to we wszystkich amerykańskich filmach, myślałaby o chłopakach, miłości i wielu innych rzeczach, o których myślałyby dziewczęta w jej wieku. Tylko kilka dni pozostało jej do rozpoczęcia nowego roku szkolnego, czyli kilka dni na kupno podręczników, nowych ciuchów oraz innych niezwykle potrzebnych rzeczy. W końcu jedzie tam na całe dziesięć miesięcy, które bynajmniej zobowiązują do czynności, które miała w planach przedsięwziąć.
   Oderwała wzrok od szyby, mrugając szybko. Kątem oka zauważyła nowego klienta małej kafeterii. Podszedł energicznym krokiem do lady, dzięki czemu dziewczyna mogła swobodnie zobaczyć go od tyłu. Zmierzyła go wzrokiem - męska sylwetka, zarysy mięśni i pół elegancki ubiór, świadczyły o jego dobrym pochodzeniu.

- Pewnie wiele dziewczyn do niego wzdycha - pomyślała - w sumie mają powód... - przez ten urywek momentu cały czar prysł, niczym bańka mydlana -  ujrzała jego włosy. Te czysto platynowe włosy, albo raczej ten tleniony blond, który czyni go najbardziej narcystyczną fretką, ze wszystkich narcystycznych fretek na całym czarodziejskim świecie, a nawet i zapewne dalej.

     Nie odważyła się ruszyć. Z daleka obserwowała Dracona Malfoya kupującego duże piwo kremowe. Bała się poruszyć, by nie zwrócić jego uwagi, jednakże wysoko podniosła głowę. Powoli odwróciła się w stronę okna, by pozostać przez niego niezauważona. I tak wystarczał jej jego widok w Hogwarcie, nie potrzebowała kolejnych kpin pod jej adresem.
     Spojrzała na zegar powieszony na ścianie. Zdziwiła się, ponieważ ukazywał, że siedziała tak bezczynnie trzy i pół godziny. Zdecydowała, że pora wrócić już do domu, zanim w zupełności się ściemni. Wstała zdecydowanie i przechodząc obok lady rzuciła krótkie: Do widzenia. Czuła na sobie czyjś wzrok i bynajmniej wiedziała do kogo on należy...


*****
Hej, nie wiem do końca od czego zacząć. Dopiero zaczynam swoją przygodę z tym blogiem i ogólnie z blogowaniem. Mam nadzieję, że świat Dramione przyjmie mnie dość pozytywnie, bo nie ukrywam, lekko się o to obawiam. Od razu powiem, że decyzja o rozpoczęciu opowieści i w ogóle o publikowaniu go jest zupełnie spontaniczna.Nie bijcie mnie za składnię zdań i ortografię, bo wiem, że może nie jest najlepsza. Pierwsze rozdziały na pewno będą do dupy, bo takie to one są. Czytałam dużo Dramione i powiem Wam, że to jest czysta prawda. 
Onix Alex <3 

Napisz komentarz, będę wdzięczna...

[1] Duże zmiany

  Hermiona Granger - jej nazwisko znali chyba wszyscy szanujący się czarodzieje. Hogwart - miejsce owiane tajemnicą i sławą, za sprawą Harre...