-Hermi..No nie daj się prosić! - Ginevra patrzyła w oczy szatynki z miną zbitego psa. Stały na środku ulicy Pokątnej, teraz tłumnie odwiedzanej przez uczniów i ich rodziny. Hermiona, brutalnie ciągnięta w stronę sklepu z ubraniami, długo się opierała, by w końcu ulec swojej przyjaciółce. - Ale nie myśl, że Ciebie tak zostawimy! To chyba oczywiste, że przyszłyśmy tutaj kupować obydwie!
-Ale tylko kilka rzeczy - oświadczyła brązowooka wyraźnie zmęczona po całym dniu zakupów. Trzeba było przyznać, że posiadanie za towarzyszkę tą rudą zakupoholiczkę było bardzo trudne.
Prawie trzy godziny później obydwie teleportowały się do ich wspólnego domu. Był to niewielki bliźniak. W prawej części posiadłości gościły dziewczęta, a w lewej chłopcy. Dom nie był dużych rozmiarów, gdyż po co marnować pieniądze na ogromną willę, skoro mieszkały tam tylko cztery osoby. To znaczy, przez następne kilka miesięcy będą tam żyli tylko faceci...
-Już wróciłyśmy! - krzyknęła Hermiona Granger, by po chwili usłyszeć kroki na schodach i zauważyć swojego chłopaka. Oczekiwała, że ten pocałuje ją na jej widok, albo chociaż przytuli. Ale ta nie doczekała się, żadnych z tych rzeczy, a jedynie: "No nareszcie. Co tak długo?!"
Zrezygnowana postanowiła wziąć długą, odprężającą kąpiel i zrelaksować się. Weszła do swojego pokoju i odłożywszy swoje dopiero co nabyte ubrania, pobiegła do łazienki odkręcić wodę.
*
Następne dwa dni spędziła na pakowaniu się i porządkach w szafie. Nie mogła się już doczekać widoku Hogwartu, Wielkiej Sali, dormitorium, a także siedzenia na trybunach i kibicowaniu Gryffindorowi w Quidditcha, spędzania czasu w bibliotece, czy długich spacerów. Tylko tym razem, zapowiadało się, że te właśnie spacery będzie musiała odbywać samotnie. Wbrew pozorom, przyzwyczaiła się już do nich (jak wiadomo, Ronald miał zazwyczaj inne, ciekawsze zajęcia, niż spacer po błoniach), więc niespecjalnie przeszkadzała jej ta myśl. Jedyną wątpliwością związaną z tamtym miejscem były imprezy. Nie raz bywała na takich dyskotekach, ale zawsze w towarzystwie chłopaków, dzięki czemu czuła się bezpiecznie. A teraz i to miało się zmienić...
*
Spakowane i wyszykowane, Hermiona i Ginny weszły na peron 9 i 3/4 w towarzystwie swoich chłopaków:
- Nie do wiary, że to ostatni raz, kiedy stoimy na tutaj, jako uczennice - westchnęła z nostalgią Mionka.
- Za to nie będzie to na pewno nasz ostatni raz! Uspokój się, Hermi, wszystko będzie dobrze - pocieszała swoją przyjaciółkę Ruda.
- W razie kłopotów przyślijcie jak najszybciej sowę. Dacie sobie radę i nie zapominajcie o nas - Harry po tych słowach przytulił Ginevrę od tyłu, okręcił ją w swoją stronę i pocałował. Tworzyli taką ładną parę. Szatynka spojrzała w stronę Rona, a ten przygarnął ją swoim ramieniem i dał buziaka w policzek.
- Uważaj Wieprzlej, bo się obślinisz! - rzucił przechodzący obok Dracon Malfoy. Rudowłosy chłopak rzucił się w stronę arystokraty, ale Hermiona przytrzymała go, mówiąc, że nie warto - Żeby własna dziewczyna musiała ratować sytuację... To szok w tych czasach. A podobno kobiety lecą na bardziej męskich facetów - prychnął blondyn i tym razem dziewczyna odwróciła się w stronę wysokiego Smoka i spiorunowała go wzrokiem.
- Dziękuje Ci Malfoy za tą jakże pomocną uwagę, ale z łaski swojej, przymknij się, proszę - powiedziała Granger z nieznanym sobie spokojem.
- Skoro na tym Ci tak bardzo zależy, Granger - rzekł Draco bez emocji i odszedł. "Jak to możliwe, że Malfoy ustąpił i nie zaczął kłótni!?" - w głowie dziewczyny na raz zaczęły się kłębić tysiące myśli. Szybko jednak odgoniła je i usłyszawszy przeciągły gwizdek, wsiadła z Rudą do Expres Hogwart, machając do pozostałej dwójki na peronie.
*****
I oto jest pierwszy rozdział! Nie wyszedł najlepiej, ale nie było tutaj dużo akcji, więc też nie mogłam się zbytnio rozpisać... Mam nadzieję, że spodobał Wam się wstęp do dalszych rozdziałów. Postaram się wrzucać rozdziały jak najszybciej.
Onix Alex <3
Napisz komentarz, będę wdzięczna...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz